O tym, że praca w warsztacie samochodowym wiąże się z ryzykiem zranienia lub poważniejszego wypadku, nie trzeba nikogo przekonywać. Trudno byłoby znaleźć mechanika, który nigdy nie uległ urazowi czy wypadkowi przy pracy. W jaki sposób można zminimalizować ryzyko wystąpienia takich sytuacji? Co robić i jakich zasad przestrzegać, aby praca w warsztacie była bezpieczna?

Przede wszystkim należy utrzymywać porządek w miejscu pracy, bez żadnych zbędnych narzędzi, lamp, wentylatorów czy przedłużaczy ułożonych na podłodze. Zdemontowane podzespoły czy elementy nadwozia należy odkładać w bezpieczne miejsca. Czasem wymaga to wygospodarowania dodatkowego miejsca w pomieszczeniu warsztatowym, ale ostatecznie takie podejście jest najlepsze i najbezpieczniejsze. Dzięki temu nie tylko zmniejszamy ryzyko urazu, ale i usprawniamy pracę i skracamy czas na poszukiwanie potrzebnych części i narzędzi.

Druga kwestia: nigdy nie działajmy na oślep i dokładnie oglądajmy miejsca, do których sięgamy, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek. Płat rdzy o ostrych krawędziach odstający od kolektora wydechu, ostra końcówka kikuta śruby – potencjalnie niebezpieczne elementy można by wymieniać długo. Zanim sięgniemy głębiej, niż sięga wzrok, użyjmy jakiegoś przyrządu, np. latarki, lusterka inspekcyjnego czy boroskopu, aby sprawdzić, czy jest to miejsce bezpieczne. Dopiero gdy mamy pewność, że tak jest, możemy przystępować do pracy, zachowując oczywiście wszystkie przepisy BHP.

Oparzenia

Silnik spalinowy (ale także elektryczny) nagrzewa się podczas pracy – jest to sprawa oczywista i nie ma w tym nic dziwnego. W pierwszym okresie po wyłączeniu gorące powierzchnie oddają dużą ilość ciepła, a ostrzeżenie przychodzi błyskawicznie – już po otwarciu maski. Warto pamiętać, że nie wszystkie części stygną w jednakowym tempie. Może się zatem okazać, że z wierzchu silnik wydaje się chłodny, ale np. katalizator (lub inny element) będzie jeszcze gorący.

Nie sprawdzajmy temperatury dotykiem. Jeśli na wyposażeniu warsztatu znajduje się kamera termowizyjna, to warto z niej skorzystać. Jeśli nie ma takiej możliwości, to trzeba zastosować rękawice ochronne, które może trochę utrudniają pracę, ale za to rozgrzewają się zdecydowanie wolniej i mogą w porę ostrzec o zagrożeniu.

Podnoszenie pojazdów i ciężkich elementów

W warsztacie na porządku dziennym są sytuacje, w których zachodzi konieczność podniesienia pojazdu czy innego ciężkiego przedmiotu na pewną wysokość, ułatwiającą mechanikom pracę. Im większa wysokość, tym poważniejsze potencjalne skutki nagłego, niekontrolowanego upadku. Dotyczy to w szczególności podnośników. Dlatego trzeba je regularnie sprawdzać, czego dowodem ma być wpis inspektora Urzędu Dozoru Technicznego. To oczywiście jedynie formalności, ale najważniejsza jest codzienna praktyka, czyli w tym przypadku znajomość zasad bezpiecznej obsługi konkretnego podnośnika.

Wyjąwszy podnośniki pneumatyczne stosowane głównie w warsztatach oponiarskich, samochodów nie podnosi się częściej niż raz na kilkanaście minut (do kontroli podwozia, wymiany oleju) albo na kilka godzin (do dłuższych prac). Poświęcenie minuty lub dwóch na dokładne dopasowanie łap podnośnika do nadwozia nie spowoduje nadmiernej straty czasu. Jeśli z jakiegoś powodu podniesiony samochód sprawia wrażenie niestabilnego, należy natychmiast go opuścić i odpowiednio zabezpieczyć przed rozpoczęciem oględzin czy naprawy.

Szczególną uwagę należy zachować, manipulując ciężkimi podzespołami: silnikiem, skrzynią biegów itp. Przede wszystkim takie elementy muszą być solidnie podparte i zabezpieczone przed niekontrolowanym upadkiem. Trzeba się także liczyć z tym, że po rozłączeniu i uniesieniu takiego podzespołu zmieni się położenie środka ciężkości pojazdu. W niektórych sytuacjach może to doprowadzić do przechylenia pojazdu czy wysunięcia się klina zabezpieczającego (jeśli pojazd stoi na podłożu). Każda z tych sytuacji jest potencjalnie niebezpieczna.

Prąd elektryczny

Wypadki z udziałem prądu elektrycznego należą do najbardziej niebezpiecznych. Przyjrzyjmy się kilku możliwym scenariuszom. Porażenie w wyniku dotknięcia baterii trakcyjnych nie jest teoretycznym zagrożeniem. Na zaciskach baterii elektrycznych trakcyjnych napięcie sięga 350–400 V, a w niektórych pojazdach może to być nawet 800 V. Jak duża jest ilość energii zgromadzonej w akumulatorach, nawet częściowo rozładowanych, widać na dostępnych w Internecie filmach pokazujących pożary samochodów elektrycznych.

Praca z takimi akumulatorami niesie ze sobą kilka zagrożeń. Po pierwsze: porażenie prądem elektrycznym. Aby go uniknąć, należy stosować kilka zasad. Przede wszystkim trzeba dokładnie planować każdy ruch i wiedzieć, czego i po co zamierzamy dotknąć. Zawsze pamiętajmy, że każdy element akumulatora w pewnej chwili może znaleźć się pod napięciem, dlatego należy stosować narzędzia izolowane (dotyczy to także grzechotek, nasadek, kluczy dynamometrycznych), rękawice i obuwie ochronne, a także specjalne maty izolacyjne.

Drugie zagrożenie to zwarcie na zewnątrz akumulatora, które powoduje szybkie wydzielenie dużej ilości energii, gwałtowny wzrost temperatury, stopienie izolacji przewodów i podzespołów, które dotychczas były bezpieczne, a czasami nawet może wywołać pożar. Dlatego zawsze należy pilnować, żeby w pobliżu zacisków akumulatora nie znajdowały się zbędne przedmioty, pojemniki z cieczami, narzędzia czy odizolowane przewody.

Trzecie zagrożenie to zwarcie wewnątrz akumulatora albo rozszczelnienie obudowy, w efekcie czego może dojść do pożaru. Aby zminimalizować ryzyko wystąpienia takiej niebezpiecznej sytuacji, należy unikać serwisowania pojazdów elektrycznych po wypadkach i stłuczkach i obejmować takie samochody kwarantanną na zewnątrz warsztatu, w bezpiecznym, oddalonym od innych pojazdów i budynków miejscu, do którego jest łatwy dojazd. Trzeba także traktować obudowy akumulatorów z wielką dokładnością, zwracając uwagę na wszelkie uszkodzenia, wgniecenia czy wyczuwalny wzrost temperatury.

Jakość powietrza w warsztacie

Zwracajmy uwagę na powietrze, którym oddychamy. Jeśli uruchamiamy silnik spalinowy na stanowisku warsztatowym, najpierw włączmy wyciąg i załóżmy końcówkę na rurę wydechową. Nie rezygnujmy z wyciągu, nawet jeśli pomieszczenie jest otwarte, bo akurat jest lato i temperatura na zewnątrz jest wysoka. To niewielki wysiłek, który zabezpieczy drogi oddechowe przed szkodliwymi spalinami.

Ochrona narządu wzroku

Używajmy okularów ochronnych, aby zabezpieczyć narząd wzroku. Nieszczęście może mieć postać opiłka, iskry, kropli kwasu czy kawałka rdzy odłupanego z impetem przez klucz udarowy. W większości przypadków zapewne skończy się na strachu, ale powikłaniami poważniejszych urazów oczu mogą być także: zmętnienie soczewki prowadzące do zaćmy, przewlekłe zapalenie spojówek czy nawet uszkodzenie gałki ocznej.

Pamiętajmy, że okulary korekcyjne nie są okularami ochronnymi, ponieważ zostawiają sporo miejsca dookoła oczu. Warto zainwestować w profesjonalne okulary ochronne, które mogą być zakładane także na okulary korekcyjne, aby zminimalizować ryzyko potencjalnych poważnych uszkodzeń narządu wzroku.

Bezpieczeństwo klientów

Bezpieczeństwo zależy od wszystkich osób pracujących i przebywających w warsztacie. Im większy ruch, im więcej osób (zwłaszcza postronnych) przewija się przez miejsce pracy, tym większe ryzyko, że ktoś popełni błąd. Dlatego dobrym zwyczajem jest ograniczenie dostępu osób postronnych do stanowisk warsztatowych.

Dotyczy to przede wszystkim klientów, którzy być może wchodzą do warsztatu pierwszy raz w życiu. Takie osoby mogą nie wiedzieć, że na hali znajdują się odsłonięte kanały, że będą przechodziły obok samochodów znajdujących się na podnośnikach, a na posadzce są rozłożone przewody zasilające narzędzia.

Jeśli klient rzeczywiście musi wejść do warsztatu, to tylko w towarzystwie pracownika biura albo mechanika, który zadba o jego bezpieczeństwo. Jeśli mechanik musi porozmawiać z klientem i nie jest do tego potrzebny naprawiany pojazd, powinien to zrobić w biurze.

Wspólna odpowiedzialność

Bezpieczeństwo to także reagowanie na nieprawidłowości i zagrożenia. Najlepiej sprawdza się model wspólnej odpowiedzialności: jeśli ktokolwiek jako pierwszy zauważy zagrożenie, powinien na nie odpowiednio zareagować. Jeśli ktoś zauważy uszkodzony przewód zasilający, odłącza go od sieci i informuje o tym fakcie osobę odpowiedzialną za sprzęt, jeśli pracownik warsztatu zauważy, że samochód na podnośniku nie został właściwie zabezpieczony, informuje o tym osobę pracującą na tym stanowisku itd.

Takie podejście wymaga zaufania i świadomości, że jeśli ktokolwiek zgłasza uwagę, to robi to dla wspólnego dobra i bezpieczeństwa. Postępując w ten sposób i nie przechodząc obojętnie obok potencjalnie niebezpiecznych sytuacji czy zachowań, zwiększamy poziom bezpieczeństwa wszystkich pracowników warsztatu samochodowego.

Piotr Kołaczek